Styczeń 20,  2020
ZIMOWA SESJA PLENEROWA PATRYCJA I ANDRZEJ
-
00:00 / 00:00
Fotograf Ślubny - ważny aspekt wesela

Wszystko zaczęło się od niewinnej rozmowy, w której Patrycja wspomniała, jak strasznie żałuje, że nie mają z Andrzejem pięknych zdjęć ślubnych.

 

Tak to właśnie często bywa, że dopiero po kilku latach dociera do nas, jak ważną postacią na weselu był fotograf ślubny i jeśli nie jesteśmy z niego zadowoleni to niestety niewiele już wtedy można zrobić. To taka przestroga dla wszystkich przyszłych par młodych, aby dobrze zastanowić się nad tym wyborem, bo trzeba będzie z nim żyć jeszcze wiele lat ;)

 

No cóż, czasu się nie cofnie, ale postanowiliśmy, że spróbujemy wypełnić zdjęciową pustkę, która pojawiła się w życiu Patrycji i Andrzeja nowymi kadrami.

Wiedzieliśmy, że ma być: wyjątkowo, pięknie i romantycznie, czyli tak, jak to bywa

w dniu ślubu. Postanowiliśmy w związku z tym zaprosić najlepszych, naszym zdaniem, w branży i stworzyć wspólnie coś wspaniałego. 

Zimowa sesja plenerowa w górach - świetny pomysł, ale... 

Zdecydowaliśmy się wspólnie na sesję plenerową w zimie.  Był to pomysł nieszablonowy i jednocześnie odrobinę ryzykowny, czyli dokładnie taki, jakie najbardziej lubimy, na które później trochę narzekamy, bo przecież, po co nam było znowu wymyślać, jakieś ,,wynalazki”, a na koniec mamy z nimi kupę śmiechu i ogromną satysfakcję, bo wiemy, że przeskoczyliśmy na następny szczebel osobistej ,,drabiny rozwoju.” Można więc śmiało powiedzieć, że znaleźliśmy się w naszym naturalnym środowisku.

Zwykle tak jakoś bywa, że mamy wszechświat po swojej stronie. NIe wiemy czemu tak jest, ale lubimy myśleć, że jest to jakaś forma zwrotu pozytywnej energii, którą lubimy obdarowywać wszystkich i wszystko na naszej drodze. Może to oczywiście być również najzwyklejszy fart, albo cokolwiek innego. Z naszej perspektywy najważniejsze, że działa, więc staramy się  zbytnio nie grzebać w temacie, żeby czegoś nie popsuć :)  
W związku z powyższym, kiedy (nie bez przyczyny w miejscu "kiedy" nie postawiliśmy wyrazu "jeśli") sprawy zaczynają wymykać się spod kontroli, jesteśmy całkowicie spokojni, bo przecież i tak wszystko się ułoży.

Garnitury nie dotarły - nie ma problemu znajdziemy coś, chociaż jutro sesja.

Choroby wykluczają niektórych z naszych współpracowników - damy radę! 

W miejscu wybranym na sesję, gdzie jeszcze wczoraj były pięknie ośnieżone góry, dziś jest łyso i pada deszcz - nic nie szkodzi, przecież to góry i za którąś na pewno będzie ładnie.

Za trzy godziny zachodzi słońce, a my jesteśmy, jak to się mówi w d….alekim lesie

i jeździmy od góry, do góry w poszukiwaniu śniegu.

- Hmm…., a może by tak to wszystko przełożyć? Przecież nikt normalny nie robi sesji zdjęciowej w takich warunkach!

Zgodnie stwierdziliśmy, że to zdecydowanie najlepsze wyjście i … ruszyliśmy dalej przeszukiwać okolicę :D

W końcu wypadliśmy zza kolejnego zakrętu i naszym oczom, ukazała się przepiękna panorama tatr - góry pokryte śniegiem, w świetle powoli zachodzącego słońca. wszystko wskazywało na to, że los się do nas nareszcie uśmiechnął.

Łapiemy za telefon, dzwonimy do naszych modeli podając im nową lokalizację

i bierzemy się za ogarnianie. Adrenalina robi swoje, gonimy jak szaleni, jednak nie możemy nie zauważyć, że nagle zrobiło się trochę za ciemno. Podnosimy głowy,

a dookoła wszędzie, ale to absolutnie wszędzie czarne chmury.

Kiedy Patrycja i Andrzej dotarli na miejsce akcji, jedyne co uległo zmianie, to pojawił się przeraźliwie zimny wiatr i deszcz ze śniegiem. W tym momencie, mimo niewyobrażalnego wysiłku włożonego w ten dzień, byliśmy gotowi zrezygnować, aby nie ryzykować zdrowia naszej pary.

Jak to się jednak mawia: trafiła kosa na kamień :) Patrycja z Andrzejem, mimo niespecjalnie zimowych strojów, postanowili, że spróbujemy zawalczyć o chociaż jedno ujęcie.

Wyczekaliśmy, kiedy na moment przestało padać i wybiegliśmy z samochodu. Postanowiliśmy zrobić dwa podejścia po pięć minut, przedzielone półgodzinnym odmarzaniem w aucie. Wszyscy wiedzieliśmy, że ciężko w takich warunkach o piękne zdjęcia, ale postanowiliśmy walczyć i wycisnąć z tego ile się da.

Spróbowaliśmy i chyba się udało. Oczywiście, nie było specjalnie romantycznie,

a bliskość była wywołana w pierwszej kolejności potrzebą utrzymania temperatury, ale na pewno nie można powiedzieć, że nie było wyjątkowo. 

Naturalna sesja stylizowana - zawsze szukajmy pozytywnych stron tego, co nas spotyka  

Już oczywiście umówiliśmy się na powtórkę na wiosnę, w bardziej sprzyjającej temperaturze i miejmy nadzieję, że mniej zakręconych okolicznościach.

 

Mimo, że była to sesja stylizowana, to dzięki wszystkim przeciwnościom losu była jednocześnie naturalna i poświęcenie włożone w zdjęcia tylko dodało im wartości.

 

W sumie, to wyszło jak w małżeństwie - Nie do końca idealnie, trochę inaczej niż się oczekiwało i z masą przeszkód po drodze, ale razem. Bo, czy tak naprawdę w miłości nie chodzi o to, że kiedy pojawiają się czarne chmury i zrywa porywisty wiatr zawsze można odnaleźć schronienie w ramionach tej drugiej połowy?

Gdy inni mówią: "nie da się!"

Ogromne dzięki dla pewnego, nieznajomego fotografa, który pojawił się w miejscu naszej sesji, mniej więcej wtedy, kiedy zrobiły to czarne chmury i nawet sam nie wie, jak bardzo nam pomógł. Wysiadł wraz z młoda parą z samochodu i po dwudziestu sekundach stwierdził, że nie ma sensu fotografować.

Kto zna mężczyzn ten wie, że zwrot ,,nie da się” jest tym najbardziej motywującym do działania, a był to bezsprzecznie ten moment, w którym potrzebowaliśmy tego najbardziej :)

DZIĘKUJEMY ZA WSPÓŁPRACĘ:

Kwiaty: @zielone pojecie
Dekoracje: @mabezihandmade
Suknia: @MeLove 
Garnitur: @Szyk Męski
Kapelusze: @Le Szapo
Buty: @KAZAR
Biżuteria: @APART
Fryzura: @rup coiffeur
Make Up: @bl beauty makeup artist